Z savoir-vivre dookoła świata – jak zachować się przy stole w różnych zakątkach globu

Savoir-vivre

Zamawianie jedzenia do domu online posiada tak wiele zalet, że sporządzenie kompletnej listy ich wszystkich jest właściwie niewykonalne. Ale jedną z najmilszych rzeczy jest bez wątpienia to, że dostarczone nam przysmaki możemy zawsze konsumować w taki sposób, jaki tylko nam się podoba.

Jesz jak chcesz? W porządku!

Przy stole, na kanapie, siedząc, leżąc, chodząc, oglądając telewizję, pomiędzy różnymi zajęciami; widelcem, pałeczkami lub rękoma. W bliskim, rodzinnym lub przyjacielskim gronie zazwyczaj nie jesteśmy narażeni na surowe i oceniające spojrzenia innych.

Z dołączonego do zestawu sushi sosu sojowego i wasabi lubimy robić jednolitą, gęstą pastę, w której zanurzamy kawałeczki nigiri lub maki? Jasne, dlaczego nie. Pałaszując pyszne spaghetti, od czasu do czasu pomagamy sobie łyżką? Nie ma najmniejszego problemu. Posiłek zaczynamy od deseru, a przystawki zostawiamy sobie na koniec? Cóż, nikt nie może nam tego zabronić…

Co kraj, to obyczaj

Wielkimi krokami zbliża się jednak czas letnich wakacji, a wraz z nim mnóstwo ekscytujących wyjazdów do bardziej lub mniej egzotycznych krajów. Odwiedzając lokalne restauracje lub udając się w gościnę do świeżo poznanych mieszkańców danego regionu, często musimy bardzo uważać, aby nie urazić czymś gospodarzy lub nie wprawić współbiesiadników w całkowite osłupienie.

Co kraj, to obyczaj, i niejednokrotnie nawet najlepsza znajomość dobrych manier może okazać się niewystarczająca, by nie popełnić jakiegoś katastrofalnego w skutkach faux pas.

Co się stanie, gdy w krajach arabskich opróżnimy nasz talerz do czysta? Czy w Portugalii wypada poprosić o pieprz i sól? W jakich krajach nasze uznanie dla kucharza lub gospodarzy najlepiej wyrazimy solidnym beknięciem, a gdzie całkowicie na miejscu będzie głośne siorbanie? Na te oraz wiele innych pytań poznacie odpowiedź, zapoznając się z przygotowanym przez nas zestawieniem. Zapraszamy do lektury!

Siadamy do stołu

W każdej niemal kulturze sposób usadzenia gości przy stole ma ważne, symboliczne znaczenie – podkreśla wewnętrzną hierarchię, stanowi wyraz szacunku wobec gościa itp. Dlatego lepiej nie spieszmy się z zajmowaniem konkretnego miejsca i zaczekajmy, aż wskaże je nam gospodarz. W Chinach najważniejszy gość zasiada przy centralnym miejscu stołu, a gospodarz naprzeciwko niego.

W Argentynie dla pana domu zarezerwowane jest krzesło u szczytu stołu, honorowy gość zajmuje zaś miejsce tuż obok niego, po prawej stronie. Przyjmując zaproszenie do domu w Arabii Saudyjskiej lub innym kraju Bliskiego Wschodu, musimy liczyć się z tym, że do obiadu lub kolacji zasiądziemy na ziemi, na dywanie lub specjalnej macie. W krajach, w których szczególnie silnie zakorzeniony jest patriarchalny model społeczny (m.in. w Egipcie czy Nigerii), nie powinno nas także zdziwić, jeśli mężczyźni i kobiety zostaną poproszeni o zjedzenie osobno.

Raz, dwa, trzy – jemy!

W większości krajów europejskich, w tym także w Polsce, sygnał do rozpoczęcia uczty daje gospodarz. Inaczej jest w krajach arabskich i azjatyckich (np. w Korei), gdzie pierwszy kęs potrawy powinniśmy wziąć do ust dopiero po tym, jak gest ten wykona najstarszy mężczyzna.

W Europie rozpoczęcie konsumpcji powinno poprzedzić rozłożenie na kolanach dużej serwetki. Pamiętacie scenę uroczystej kolacji z drugiej części filmu Shrek? Tę, w której sympatyczny, zielony ogr i jego równie urocza (i zielona) małżonka ucztują w towarzystwie króla? Shrek, chcąc przypodobać się władcy, ojcu swej wybranki, jednym haustem wychyla dość dziwną, rzadką zupę i głośno zachwala jej smak… po czym okazuje się, że w naczyniu znajdowała się woda, w której należy opłukać dłonie przed rozpoczęciem jedzenia.

Tak spektakularna pomyłka raczej nikomu nie grozi, ale odwiedzając japońskie restauracje, zwróćmy uwagę, aby przed posiłkiem nie pominąć etapu umycia rąk w przyniesionych nam do stołu miseczkach z wodą. W Hongkongu zamiast wody otrzymamy najprawdopodobniej wilgotny ręcznik, którym przecieramy ręce oraz twarz.

Łyżką, widelcem, pałeczkami, a może rękoma?

W Chinach, Japonii, Korei i innych krajach Dalekiego Wschodu potrawy zwykle je się pałeczkami. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj, dlatego teraz przypomnimy tylko kilka najważniejszych zasad:

  • pałeczek nigdy nie używamy do nabijania jedzenia,
  • nie gestykulujemy i nie „krążymy” nimi nad wybieranymi przysmakami,
  • nigdy ich nie oblizujemy i nie krzyżujemy, gdyż gest ten jest powszechnie kojarzony w Azji ze śmiercią,
  • podczas posiłku pałeczki odkładamy na specjalną podstawkę – nigdy nie powinniśmy pozostawiać ich wrzuconych do naczynia z potrawą.

Jedzenie rękoma

U jednych pożądane…

W wielu państwach Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu pokarmy spożywa się rękoma. W słynnej książce Yanna Martela Życie Pi możemy odnaleźć piękny fragment o tym, jak ważnym dla Hindusów zmysłem przy delektowaniu się jedzeniem jest dotyk. W Indiach dotyk to jakby przedłużenie smaku. Delikatna faktura pieczywa, miłe ciepło nakładanych na nie dodatków – bez tych doznań kulinarne doświadczenie nigdy nie będzie dla Hindusów kompletne.

Pamiętajmy jednak, aby wystrzegać się jedzenia, czy choćby dotykania talerza przy pomocy lewej ręki, ta bowiem – jako zarezerwowana dla czynności higienicznych – uznawana jest za „nieczystą” i przynoszącą nieszczęście. Bardzo ciekawa i poruszająca tradycja jedzenia rękoma obowiązuje w Etiopii. W tym wschodnioafrykańskim państwie upowszechnił się zwyczaj zwany gursha.

Etiopejska gursha

Gursha to zachwycający prostotą wyraz wzajemnego zaufania, gościnności i podkreślenie łączących ludzi więzi. Wszystko polega na tym, że gospodarz osobiście, własnymi rękoma, karmi poszczególnych gości, a później oni powtarzają tę czynność między sobą, aż każdy nakarmi każdego. Jak atrakcyjna i niezwykła jest to praktyka możemy przekonać się, oglądając jeden z odcinków kultowej serii The Simpsons.

Gursha to zachwycający prostotą wyraz wzajemnego zaufania, gościnności i podkreślenie łączących ludzi więzi. Wszystko polega na tym, że gospodarz osobiście, własnymi rękoma, karmi poszczególnych gości, a później oni powtarzają tę czynność między sobą, aż każdy nakarmi każdego. Jak atrakcyjna i niezwykła jest to praktyka możemy przekonać się, oglądając jeden z odcinków kultowej serii The Simpsons.

… u innych wręcz odwrotnie!

Z całkowitą odwrotnością tego zwyczaju spotkamy się w Chile – tutaj jakiekolwiek dotknięcie jedzenia rękoma, nawet frytek, jest bardzo niemile widziane. W krajach takich jak Indonezja, Tajlandia czy Filipiny musimy radzić sobie bez pomocy noży. Jedzenie kroi się tam łyżką i nadziewa na widelec; widelca nie wkładamy jednak do ust, ale przy jego pomocy umieszczamy kawałeczki potrawy na łyżce.

Jedzenie spaghetti przy pomocy łyżki to coś, czego konserwatywni Włosi mogą nam nigdy nie wybaczyć. W niektórych rejonach Italii w złym tonie jest także jedzenie pizzy rękoma (sic!). W Meksyku wezmą nas za nadętych… (chyba można się domyślić), gdy do jedzenie tacos przystąpimy uzbrojeni w nóż i widelec. Z kolei w Brazylii sztućcami jada się nawet hamburgery.

Napoje i toasty

W Chinach i Japonii napoje należy dolewać współbiesiadnikom, nigdy sobie. Gdy podczas kolacji w którymś z tych krajów siedząca przy nas osoba wzniesie w naszą stronę szklankę lub kieliszek, nie oznacza to toastu, ale prośbę o dolewkę.

We Włoszech zamawianie do posiłków drinków może spotkać się z całkowitym brakiem zrozumienia. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego są zdania, że wino komponuje się jedzeniem tak wspaniale, że popijanie w tym czasie innych napojów jest całkowitym marnotrawstwem.

Gruzińskie toasty

Toasty stanowią bardzo ważny element ucztowania w Gruzji. Najważniejszą postacią na gruzińskiej uczcie jest tamada, którego można określić jako przewodnika stołu czy wodzireja. Tamada jest wybierany demokratycznie spośród uczestników biesiady, zazwyczaj jednak zostaje nim dojrzały mężczyzna, cieszący się szacunkiem i znany ze swoich oratorskich zdolności.

Do głównych zadań tamady należy bowiem pilnowanie porządku biesiady, wznoszenie toastów (kwiecistych, pełnych pochwał i szacunku) i udzielanie głosu innym (słowami: alawerdi szentan war). Tamada wyznacza moment, w którym chwyta się za kielichy i wysłuchuje toastu oraz wygłasza komendę: „gaumardżos”, co oznacza, że przyszedł czas, by napić się wina.

Zazwyczaj można upić tylko tyle, na ile ma się ochotę, wyjątkiem są toasty zakończone zawołaniem „bolombe”, czyli „do dna”. Opróżniony w całości czy tylko częściowo, kielich zawsze należy ponownie napełnić, bo toasty można wznosić jedynie pełnym naczyniem. Warto pamiętać, że na gruzińskiej biesiadzie nie pije się między toastami!

Kilka rzeczy, których lepiej nigdy nie robić…

  • W Chile nie należy nakładać sobie kolejnych porcji jedzenia, gdyż jest to przywilej gospodarza. Zbytnia wyrywność i sprzeniewierzenie się tej regule zostaną odebrane jako poważna obraza
  • W Chinach nie obracajmy ryby na drugą stronę, ludowy przesąd głosi bowiem, że czynność ta przynosi dużego pecha
  • We Francji postawionego na stole pieczywa w żadnym wypadku nie powinno się pałaszować wraz z daniem głównym. Bagietkę zazwyczaj jada się tutaj pod koniec posiłku, wraz z serami
  • W Włoszech solidnie znieważymy kucharza, jeśli do pizzy, owoców morza lub makaronu poprosimy o posypkę z parmezanu
  • W Portugalii, jeśli nie znajdziemy na stole solniczki i pieprzniczki, w żadnym wypadki nie należy prosić kelnera lub gospodarza o przyniesienie nam tych przypraw. W bezceremonialny sposób podważymy wówczas kompetencje i dobry smak kucharza. A największym możliwym błędem jest doprawienie potrawy, nim zdążymy w ogóle jej spróbować
  • Chociaż jedzenie rękoma jest w Indiach powszechnie przyjętym zwyczajem, unikajmy dotykania pokarmów innych osób, nawet naszych partnerów

Kilka rzeczy, dzięki którym pozyskamy sympatię i uznanie gospodarzy

  • Donośne beknięcie jest uznawane w Chinach i Tajlandii za wyraz uznania dla kucharza i serdeczne podziękowanie za posiłek
  • W Japonii takie zachowanie będzie już uznawane za grubiańskie i nietaktowne. Pożądanym dźwiękiem w Kraju Kwitnącej Wiśni jest za to siorbanie. Im głośniejsze, tym lepiej!
  • W Indiach, aby pokazać gospodarzom, że jedzenie bardzo nam smakowało, po skończonym posiłku możemy starannie oblizać palce. Nie dziękujmy za gościnę – zamiast tego zaproponujmy rewizytę
  • W krajach islamskich bardzo ważne jest okazywaniu pokarmom szacunku i docenianie pracy, bez której potrawy nie mogłyby powstać. Jeśli zdarzy nam się drobny wypadek, np. kromka chleba upadnie nam na podłogę, nie obawiajmy się natychmiastowej nagany. Pieczywo należy podnieść, przybliżyć do czoła, delikatnie ucałować i położyć z powrotem na talerzu. Ten prosty gest na pewno sprawi gospodarzom dużą przyjemność, a my bardzo w ich oczach urośniemy.

A może jeszcze kawałeczek? Czyli pułapki dokładki…

W Azji i na Bliskim Wschodzie za każdym razem, gdy wyczyścimy nasz talerz do bielutkiej porcelany, gospodarz będzie uparcie proponował nam kolejną dokładkę. Pusty talerz to znak, że podane dotychczas potrawy były dla nas niewystarczające i wciąż jesteśmy głodni. Jeśli najedliśmy się do syta i nie zmieścimy już nawet najmniejszego kawałeczka, koniecznie zostawmy na talerzu trochę jedzenia – w przeciwnym razie wpędzimy się w niekończącą się pętle kolejnych repet.

W Filipinach, gdy na stół wjeżdżają smażony ryż i makaron,  otrzymujemy znak, że uczta dobiegła końca. Lepiej nie częstujmy się tymi potrawami, gospodarze uznają bowiem, że zaserwowane wcześniej dania nam nie smakowały i wciąż czekamy na coś lepszego.

Dodaj komentarz

(*) Required, Your email will not be published

*