Dostawa ekstremalna, czyli wyzwania dostawców

Ekstremalna dostawa, czyli wyzwania dostawców - Blog PizzaPortal.pl

Nawet w dużych polskich miastach dostawa pizzy lub innych przysmaków może przemienić się w prawdziwy rajd w stylu off-road. Orkany, nawałnice śniegu, nieprzejezdne lub zatopione skrzyżowania, objazdy, rozkopy, korki – czynników, które mogą przemienić dostawę Waszego jedzenia w poważne wyzwanie jest całe mnóstwo.

Są jednak na świecie miejsca, w których ekstremalne warunki to codzienność, a przecież chętni na pizzę z dowozem znajdą się wszędzie…. Zapraszamy do krótkiego przeglądu dostaw ekstremalnych i niecodziennych. Niektóre z nich odbywają się regularnie, inne miały charakter jednorazowy, związany z promocją określonej marki. Ale bardziej niż „kto”, będzie interesowało nas „jak” i „czym”. Zaczynamy!

 

  1. Burrito na stoku

Mammoth Mountain to szczyt w górach Sierra Nevada w Californii, o wysokości 3370 metrów. W 1955 utworzono tu ośrodek narciarski Mammoth Mountain Ski Area. 150 tras zjazdowych, 27 wyciągów – prawdziwy raj dla miłośników szalonej jazdy na nartach, który każdego roku przyciąga tysiące mieszkańców San Francisco i Sacramento. Brakowało tu tylko jednego – możliwość przekąszenia czegoś ciepłego między jednym „szusem” a drugim, bez konieczności zawijania do ośrodka. W odpowiedzi na tę potrzebę, w 2011 roku powstał Roving Mammoth – pierwszy na świecie food truck-ratrak śnieżny. Zaprojektowany i zmodyfikowany przez 40-letniego weterana sił specjalnych ratrak kursuje po ośnieżonych stokach i dostarcza narciarzom gorące burrito – w wersji z chili, fasolą, jakiem sadzonym i salsą – oraz napoje. Gdybyście wybierali się kiedyś na narty do USA, to chyba już wiecie, gdzie najlepiej się udać…

 

  1. Pizza przy -40 stopniach? Nie ma problemu, już ruszamy.

Warunki panujące na stokach Mammoth Mountain to absolutny pikuś, przy tym, czego można doświadczyć na Mount Washington, w stanie New Hampshire. Góra Waszyngtona nie jest może najwyższym szczytem w USA, ale panujące tam warunki terenowe i pogodowe należą do ekstremalnie ciężkich. To właśnie tu padł klimatyczny rekord prędkości wiatru – 103m/s. Temperatura na Mount Washington spada zimą do -47 stopni F (-43 stopnie C), a żeby dostać się na szczyt, trzeba pokonać 8 mil stromej i niebezpiecznej drogi. Nieźle, nie? Sęk w tym, że na szczycie Mount Washington mieści się obserwatorium i stacja pogodowo-badawcza i pracujący w tych obiektach naukowcy może również chcieliby zjeść czasem smaczną pizzę z dowozem. Niemożliwe? A jednak. Firma Rustic Crust – specjalizują się w wytwarzaniu gotowych pizz organicznych, aby wesprzeć naukowców (a przy tym propagować idee dbania o środowisko i zdrowego odżywiania) 22 lutego 2011 roku postanowiła zawieźć pizzę na szczyt Mount Washington.

Dla dyrektora generalnego Rustic Crust, Brada Sterla, nie była to pierwsza ekstremalna dostawa jedzenia – kilka lat wcześniej, przy pomocy helikoptera, dostarczył on lunch ratownikom górskim, poszukującym zaginionego mężczyzny w górach północnej Frankonii. Do realizacji kulinarno-społeczno-szalonej misji postanowiono wykorzystać ratrak śnieżny marki Bombardier, prawdziwą bestię pośród tego typu maszyn. Trwająca wiele godzin podróż przez dzikie i nieprzyjazne człowiekowi tereny zakończyła się sukcesem. Pizzę trzeba było częściowo przygotować na miejscu, ale dla badaczy bez wątpienia był to najlepszy posiłek od wielu miesięcy.

 

  1. Pizza prosto z nieba

Brytyjski, ale działający również w kilku innych krajach, serwis do zamawiania jedzenia 1 kwietnia 2017 roku ogłosił, że rowerowi dostawcy pizzy w Australii zastąpieni zostaną skoczkami spadochronowymi. Ze względu na datę opublikowania tej wiadomości, wszyscy oczywiście pomyśleli, że to primaaprilisowy wkręt. Okazało się, że niezupełnie. Rowerzyści swoich posad nie stracili i jeszcze przez jakiś czas mogą spać spokojnie, ale dostarczenie jedzenia przez spadochroniarza rzeczywiście się odbyło! Proceder stanowił część kampanii marketingowej, mającej przekonać internautów, że dla wspomnianej firmy nie ma dostaw niemożliwych. Regionalny dyrektor marki stwierdził, że ludzie w Australii żyją coraz aktywniej – wspinają się, pływają, surfują i tak dalej – i dowożenie żywności musi za tymi zmianami podążać. Pierwszym dostarczonym przez spadochroniarza posiłkiem były burgery z Huxtaburger, a szczęśliwymi odbiorcami – para sympatycznych surferów, rozgrzewająca się na plaży Thirteenth Beach.

Dostawa pizzy drogą powietrzną to coś, o czym marzy wiele osób – pizza zawsze gorąca i zawsze o czasie. Nie sądzimy, by pomysł ze spadochroniarzami mógł się przyjąć – lądujący w naszym ogródku delikwent to raczej średnia sprawa, no i pewnie regularnie po nasze pizze musielibyśmy się wspinać na jakieś drzewa lub słupy. Znacznie praktyczniej do zagadnienia podeszła pizzeria Domino’s, która w listopadzie 2016 roku w Auckland w Nowej Zelandii przeprowadziła pierwszą dostawę pizzy przy użyciu drona. Ponad 20 milową odległość pizza pokonała w mniej niż 5 minut. Dostawy dronem są jeszcze w fazie testowej, ale w Nowej Zelandii odbywają się już regularnie, a wkrótce próby rozpoczną się w wielu innych krajach. Cóż, nieskromnie mówiąc, my też mamy jedną próbę na naszym koncie ;)

Czy drony to przyszłość dostawy jedzenia? Nie da się tego wykluczyć. Skrócenie drogi, pozbycie się problemu korków i czerwonych świateł oraz stosunkowo nieduży koszt całej operacji na pewno przemawiają za tym rozwiązaniem. Ale z drugiej strony, dostawa jedzenia to także interakcja z innym człowiekiem, chwila rozmowy, wymienione uśmiechy. Czy całkowite stechnicyzowanie całego procederu czegoś nam nie odbierze? Czas pokaże!

 

  1. Pizza prosto w niebo

Skoro było o pizzy spadającej z nieba, koniecznie powiedzieć musimy i o tej, która wyruszyła w przeciwnym kierunku. Pizza Hut, z której codziennie zamawiać możecie przez PizzaPortal.pl, to jedyna pizzeria na świecie, która – uwaga! – wysłała swoją pizzę w kosmos. W 2001 roku, na przyozdobionej logiem restauracji rakiecie, pizza od Pizza Hut wyruszyła w drogę na Międzynarodową Stację Kosmiczną ISS. Wybór kompozycji smakowej dla rosyjskiego astronauty poprzedziły 60-dniowe testy. Okazało się na przykład, że na pizzy nie może znaleźć się najpopularniejszy dodatek na świecie – pepeperoni.

Peperoni zastąpiono salami, a pizza została w specjalny sposób przyprawiona i mocno posolona – wszystko po to, aby dotarła na ISS świeża i nie zagrażała zdrowiu Rosjanina; niestety nie mogła być także zbyt duża, aby bez problemu przedostała się przez wszystkie śluzy ISS. Zamówienie odebrał astronauta Yuri Usachov i – jak możecie sami zobaczyć na upamiętniającym to wydarzenie filmie – bardzo mu smakowała. Kiedy kosmiczna turystyka stanie się w końcu faktem, chyba będziecie wiedzieć, skąd zamawiać pizzę…

 

  1. Zejdźmy na ziemię!

Dostawa pizza w kosmos to zdecydowanie przyszłość, na razie jednak musi nam wystarczyć najbardziej klasyczna dostawa samochodem, skuterem, rowerem czy nawet pieszo. Warto to docenić – przecież nie każdy superbohater nosi pelerynę! Dostawa w deszczu, zimnie czy skwarze może nie są tak ekstremalne jak powyższe przykłady, ale i tak powinniśmy być wdzięczni dostawcom za ich wysiłek. Możecie podziękować im osobiście, przy zamówieniu – zwłaszcza, że w piątki dostawa jest darmowa, jeśli tylko zapłacicie BLIKIEM ;)

 

Dodaj komentarz

(*) Required, Your email will not be published

*